Niemiecka Kraftwerksstrategie (strategia elektrowniana) stawia przed rynkiem ambitne wyzwania technologiczne i surowcowe. Berlin, po uzyskaniu zgody Komisji Europejskiej na uruchomienie mechanizmów pomocy publicznej, planuje zakontraktować budowę nowych, sterowalnych mocy wytwórczych o wolumenie 11–12 GW. Trzon tego programu mają stanowić nowoczesne jednostki gazowe, które docelowo zostaną poddane pełnej dekarbonizacji (procesowi redukcji całkowitej emisji gazów cieplarnianych). Architektura tych inwestycji opiera się na twardym unijnym wymogu regulacyjnym: wszystkie nowe bloki muszą posiadać status H2-ready (technicznej gotowości do konwersji na spalanie wodoru), a horyzont czasowy ich całkowitego przejścia na paliwo bezemisyjne wyznaczono maksymalnie na 2045 rok.

Jednak najnowsze projekcje rynkowe, w tym analizy firmy konsultingowej DNV, podchodzą sceptycznie do tych założeń. Eksperci wskazują na głęboki rozdźwięk pomiędzy politycznymi deklaracjami a ekonomiczno-logistyczną rzeczywistością systemu elektroenergetycznego. Te dylematy bezpośrednio dotykają również polskiej strony pogranicza polsko-saksońskiego, gdzie ważą się losy przyszłości Elektrowni Turów.

Marginalizacja wodoru w sieciach przesyłowych

Zgodnie z prognozami DNV, do połowy stulecia zaledwie 25% projektowanych mocy w niemieckich jednostkach gazowych realnie przejdzie na zasilanie zielonym wodorem (wodorem pozyskiwanym w procesie elektrolizy wody zasilanej wyłącznie z odnawialnych źródeł energii – OZE). W ujęciu wolumenowym, do 2050 roku paliwo to wygeneruje w Niemczech zaledwie 8,5 TWh energii elektrycznej rocznie, co przekłada się na marginalny, wynoszący zaledwie 0,7% udział w ogólnokrajowym miksie energetycznym (procentowym zestawieniu różnych źródeł wykorzystywanych do produkcji energii).

Tak niski wskaźnik konwersji wynika z planowanej struktury nowej sieci przesyłowej projektowanej przez operatorów FNB Gas. Licząca ponad 13 000 km magistrala wodorowa opiera się na sztywnej hierarchii alokacji surowca: ponad 60% trafi do przemysłu ciężkiego jako surowiec procesowy (niezbędny składnik reakcji chemicznych, a nie tylko nośnik energii). W nowym modelu rynku wielkie bloki gazowe mają pełnić jedynie funkcję jednostek rezerwowych, uruchamianych na kilkaset godzin w roku w okresach tzw. Dunkelflaute (zjawiska meteorologicznego charakteryzującego się jednoczesnym brakiem nasłonecznienia oraz bezwietrznością, paraliżującym generację z fotowoltaiki i wiatru). Utrzymywanie kosztownej infrastruktury przesyłowej dla obiektów o tak niskim współczynniku wykorzystania mocy (stosunku energii realnie wyprodukowanej do maksymalnych możliwości technicznych elektrowni) jest ekonomicznie nieuzasadnione.

Głównym hamulcem pozostaje skrajnie niekorzystny OPEX (wydatki operacyjne związane z bieżącym utrzymaniem przedsiębiorstwa). Zielony wodór jest obecnie wielokrotnie droższy od gazu ziemnego, a rynkowy impas pogłębia konieczność ciągłego wsparcia produkcji, aby była ona w ogóle opłacalna.

Kontekst Turowa: Strategia PSE a realia transgraniczne

W obliczu konieczności odejścia od węgla brunatnego, analogiczne dylematy strategiczne stoją przed Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE) w odniesieniu do kompleksu  w Turowie. Obecne scenariusze strategiczne operatora przewidują dla tej lokalizacji dwie główne ścieżki konwencjonalne: budowę wielkoskalowego bloku gazowego (potencjalnie również w formule H2-ready) lub wdrożenie technologii SMR (Small Modular Reactors – małych modułowych reaktorów jądrowych).

Oba te rozwiązania niosą ze sobą potężne ryzyka, szczególnie w delikatnym aspekcie transgranicznym:

  • Scenariusz SMR: Lokalizacja reaktora jądrowego (nawet o charakterze modułowym) bezpośrednio w worku turoszowskim, na samej granicy z Niemcami i Czechami, może wywołać napięcia geopolityczne. Biorąc pod uwagę rygorystyczne procedury ESPOO (konwencji o ocenach oddziaływania na środowisko w kontekście transgranicznym) oraz tradycyjnie antyatomowe nastawienie społeczeństwa i rządu Saksonii, procesy koncesyjne i transgraniczne konsultacje społeczne mogłyby sparaliżować tę inwestycję na długie dekady.
  • Scenariusz bloku gazowego: Budowa dużej jednostki gazowej w Turowie uzależniałaby region od paliwa kopalnego i eksponowała go na wysokie koszty uprawnień do emisji CO2 oraz wspomniany, skrajnie wysoki OPEX w przypadku próby przejścia na wodór. Co więcej, region ten znalazłby się poza głównymi, centralnymi magistralami przesyłowymi gazu i wodoru, co rodzi potężne wyzwania logistyczne ale nie jest niemożliwe.

ESP i lokalny wodór; optymalna ścieżka dla regionu

W świetle istniejących ekspertyz środowiskowych i niezależnych analiz ekonomicznych, najbardziej racjonalnym, bezkonfliktowym i technicznie uzasadnionym rozwiązaniem dla kompleksu Turów jest całkowite odejście od idei budowy kolejnego, centralnego źródła konwencjonalnego na rzecz hybrydowego hubu stabilizacyjno-OZE.

Najlepszym rozwiązaniem dla regionu w ujęciu długoterminowym okazuje się kombinacja następujących elementów:

1. Elektrownia Szczytowo-Pompowa (ESP) jako stabilizator OZE

Wykorzystanie unikalnego ukształtowania terenu; w tym potencjału głębokiego wyrobiska końcowego kopalni Turów oraz pobliskich zbiorników wodnych – do budowy wielkoskalowej elektrowni szczytowo-pompowej. Tego typu instalacja pełni funkcję gigantycznego, mechanicznego magazynu energii. W systemie zdominowanym przez kapryśną generację z farm wiatrowych i fotowoltaicznych (zarówno po polskiej, jak i saksońskiej stronie), ESP zapewnia niezbędne usługi systemowe (działania operatorskie mające na celu utrzymanie stabilności i parametrów sieci), bilansując i stabilizując system w trybie natychmiastowym.

2. Lokalna produkcja i konsumpcja wodoru na miejscu

Zamiast oglądać się na budowę centralnych gazociągów wodorowych, które – jak pokazuje przykład niemieckiego FNB Gas; w pierwszej kolejności zasilą wielkie zagłębia przemysłowe, pogranicze polsko-saksońskie powinno postawić na model rozproszony. Nadwyżki energii z lokalnych megawatów OZE – które również są szansą dla regionu, (w momentach wysokiej generacji) powinny zasilać lokalne elektrolizery i produkować zielony wodór. Kluczem jest jednak to, by surowiec ten był konsumowany na miejscu, przez lokalny transport publiczny, zakłady komunalne oraz pobliski przemysł (np. ceramiczny lub szklarski na Dolnym Śląsku i w Łużycach), eliminując wysokie koszty transportu i przesyłu.

Przypadek dylematów wodorowych to jasny sygnał aby nie kopiować ślepo rowziązań regulacyjno-technologicznych. Wizja wielkich bloków gazowo-wodorowych grozi utratą rentowności i utknięciem w pułapce technologicznej. Pogranicze polsko-saksońskie posiada unikalną szansę, by zamiast wchodzić w transgraniczne konflikty wokół atomu lub budować kosztowną infrastrukturę gazową, stać się modelowym przykładem sprawiedliwej transformacji. Rewitalizacja Turowa w kierunku Elektrowni Szczytowo-Pompowej połączonej z lokalną, zdecentralizowaną gospodarką wodorową to ciekawa droga do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego i stabilności gospodarczej tego regionu w horyzoncie 2050 roku.

Autor: MJ

Źródła: 1,2,3,4,5.