W ostatnich tygodniach rachunki znowu poszły w górę, bo napięcia na Bliskim Wschodzie podbiły ceny gazu, a ten mocno wpływa na koszt energii elektrycznej. Komisja Europejska proponuje więc obniżenie podatków i opłat na prąd (opłaty to m.in. dopłaty systemowe do sieci i polityk energetycznych, czyli koszty „około energii”) oraz większą elastyczność dla rządów w udzielaniu wsparcia odbiorcom (pomoc publiczna = wsparcie finansowe od państwa dla firm i gospodarstw domowych).

Cel jest prosty: mniej podatków i opłat ma szybko przełożyć się na niższe rachunki dla gospodarstw i firm, a rządy mają zyskać możliwość szybszej reakcji na nagłe skoki cen. Impulsem do zmian był kolejny wstrząs na rynku po eskalacji konfliktu USA–Iran. Na europejskiej giełdzie TTF (główny punkt handlu gazem w UE; TTF = Title Transfer Facility) ceny podskoczyły w krótkim czasie z ok. 31,5 do ponad 50 euro za MWh (MWh – megawatogodzina, jednostka energii), potem częściowo spadły, ale wciąż są wyższe niż przed kryzysem.

Taki skok szybko „przechodzi” do cen prądu, bo część energii wciąż wytwarzamy z gazu. Komisja chce też, aby prąd realnie był tańszy niż paliwa kopalne (paliwa kopalne = surowce z ropy, gazu i węgla) i żeby jak najwięcej urządzeń działało na elektryczność: od samochodów po ogrzewanie. W planach są programy wsparcia dla pojazdów elektrycznych (EV – elektryki), pomp ciepła (urządzenia, które „przepompowują” ciepło z otoczenia i zwykle są tańsze w eksploatacji niż kotły gazowe) oraz domowych magazynów energii (baterie gromadzące prąd np. z paneli i oddające go, gdy jest drożej).

Dzięki temu zmieni się struktura zużycia energii i zmniejszy zależność od paliw kopalnych. Mimo że powiązanie rynku prądu z gazem słabnie, nadal jest istotne: jeszcze w 2025 roku każdy 1 euro wzrost ceny gazu za MWh dodawał średnio ok. 0,37 euro do ceny prądu za MWh (korelacja = współzależność zmian cen). Coraz większe znaczenie mają OZE (odnawialne źródła energii; wiatr, słońce, woda, biomasa), które nie tylko ograniczają emisje, ale też wzmacniają bezpieczeństwo energetyczne, bo zwiększają lokalną produkcję i zmniejszają zależność od importu surowców. Szacunki wskazują, że dzięki OZE UE może w tym roku zaoszczędzić ok. 5,8 mld euro, głównie zastępując drogi gaz tańszą energią z wiatru i słońca; kraje z wysokim udziałem czystej energii mniej odczuwają skoki cen gazu. W Polsce w 2025 roku ponad 50% prądu wciąż pochodziło z węgla, ale rośnie rola gazu jako „paliwa przejściowego” (surowiec używany tymczasowo w drodze do czystej energii), już ok. 13% produkcji; jednocześnie wytwarzanie prądu z gazu wzrosło o ponad 130% względem 2022 roku, co zwiększa wrażliwość na wahania cen surowców.

Plan Komisji może ustabilizować rynek i obniżyć rachunki, ale wymaga zgody państw członkowskich, a to zwykle oznacza długie negocjacje. Jeśli jednak wejdzie w życie, prąd może realnie stać się tańszy od paliw kopalnych, a gospodarki w Europie będą mniej nerwowo reagować na skoki cen gazu i ropy. W praktyce mogłoby to oznaczać szybsze obniżki rachunków (dzięki mniejszym podatkom i opłatom), więcej programów wsparcia dla elektryków, pomp ciepła i domowych magazynów energii (dopłaty = częściowy zwrot kosztów zakupu) oraz mniejszą zależność od cen gazu, jeśli równolegle będziemy rozwijać OZE i „zelektryfikujemy” transport oraz ogrzewanie. Warto jednak pamiętać, że zmiany mogą potrwać, a ulgi podatkowe powinny być dobrze skierowane (targetowanie = kierowanie wsparcia do najbardziej potrzebujących), a tańszy prąd najlepiej łączyć z oszczędzaniem energii (efektywność energetyczna = mniejsze zużycie przy tym samym komforcie, np. lepsza izolacja budynków).

UE proponuje, by ceny prądy były niższe i bardziej przewidywalne, a proponowane rozwiązania, obniżka podatków i opłat oraz większa swoboda dla rządów w pomaganiu odbiorcom, to także element większej zmiany: przejścia na urządzenia zasilane prądem i rozwój OZE, które uniezależnią nas od drogich paliw kopalnych i wstrząsów na światowych rynkach.

Autor: MJ

Źródła: 1,2.