Energia wyprodukowana z paneli fotowoltaicznych czy innych lokalnych źródeł OZE nie musi być tylko oddawana do sieci. Może być wykorzystywana tam, gdzie powstaje: przez mieszkańców, samorządy, firmy i instytucje. Na tym w dużym uproszczeniu polega idea społeczności energetycznych. Problem w tym, że choć zainteresowanie takimi rozwiązaniami rośnie, polskie przepisy wciąż nie dają im wystarczająco stabilnych warunków do działania. To problem, który dotyczy również subregionu Turów.
Czym właściwie są społeczności energetyczne?
Idea jest dość prosta. Jeżeli na danym obszarze produkujemy zieloną energię, warto wykorzystać jej jak najwięcej właśnie tam, gdzie została wytworzona.
Mieszkańcy, przedsiębiorcy, samorządy czy inne lokalne podmioty mogą współpracować, wspólnie produkować energię z odnawialnych źródeł, zarządzać nią i rozliczać się w ramach określonych prawem zasad. Mogą w tym pomagać również magazyny energii i systemy zarządzania, które pozwalają lepiej dopasować produkcję do rzeczywistego zużycia.
Korzyść jest podwójna. Z jednej strony chodzi o niższe i bardziej przewidywalne koszty energii. Z drugiej o lepsze wykorzystanie lokalnych źródeł OZE i mniejsze obciążenie sieci energetycznej.
Właśnie dlatego Unia Europejska od kilku lat mocno wspiera rozwój społeczności energetycznych i wymaga od państw członkowskich stworzenia przepisów, które umożliwią mieszkańcom, samorządom i przedsiębiorcom aktywny udział w rynku energii.
Dlaczego w Polsce nadal jest z tym problem?
Polskie przepisy przewidują różne formy współpracy, między innymi spółdzielnie energetyczne i klastry energii. Samo wpisanie ich do ustaw jednak nie wystarcza.
Część rozwiązań dotyczących zasad rozliczeń, ulg czy zwolnień wymaga uzgodnień z Komisją Europejską. Chodzi między innymi o ocenę, czy określone preferencje nie stanowią niedozwolonej pomocy publicznej. Procesy te mogą trwać długo, a dla podmiotów działających w terenie oznacza to niepewność.
Jeżeli samorząd, przedsiębiorca albo grupa mieszkańców chce zainwestować pieniądze w instalacje OZE, magazyny energii czy system zarządzania energią, musi wiedzieć, na jakich zasadach będzie mógł z nich korzystać za kilka czy kilkanaście lat. Bez stabilnych reguł trudno podejmować decyzje inwestycyjne.
Problem z wdrażaniem unijnych regulacji dotyczących społeczności energetycznych jest już także przedmiotem zainteresowania Komisji Europejskiej. Organizacje pozarządowe, w tym ClientEarth, zwracają uwagę, że bariery prawne nadal ograniczają możliwość pełnego rozwoju energetyki obywatelskiej w Polsce.
To nie jest odległy problem. Dotyczy także subregionu Turów
Dyskusja o przepisach unijnych i krajowych może wydawać się czymś odległym od codziennych spraw mieszkańców naszego regionu. W rzeczywistości decyzje podejmowane w Warszawie i Brukseli mają bezpośredni wpływ na projekty realizowane właśnie tutaj.
W subregionie Turów funkcjonują już społeczności i inicjatywy energetyczne, między innymi ZKlaster. Obecnie w jego ramach wdrażany jest projekt związany z zarządzaniem energią. Jego założenie jest bardzo praktyczne: lepiej wiedzieć, ile energii lokalnie produkujemy, gdzie jest ona zużywana i jak można nią zarządzać, aby jak największa część energii z lokalnych źródeł OZE została wykorzystana na miejscu.
To szczególnie ważne w regionie, który w kolejnych latach będzie przechodził duże zmiany związane z transformacją energetyczną. Rozwój lokalnych źródeł energii powinien przynosić korzyści nie tylko inwestorom. Powinni odczuwać je także mieszkańcy, samorządy i lokalne przedsiębiorstwa.
Jeżeli energia jest produkowana w naszym regionie, naturalnym kierunkiem jest stworzenie warunków, aby można było ją tutaj efektywnie wykorzystywać.
Przepisy muszą nadążyć za tym, co już dzieje się w terenie
Dlatego spór o regulacje dotyczące spółdzielni, klastrów i innych społeczności energetycznych nie jest wyłącznie dyskusją prawników i urzędników. Od tych przepisów zależy, czy lokalne inicjatywy będą mogły się rozwijać, inwestować i rzeczywiście obniżać koszty energii.
Technologia już istnieje. Są instalacje OZE, magazyny energii i coraz lepsze systemy pozwalające zarządzać produkcją i zużyciem. Są również samorządy, przedsiębiorcy i mieszkańcy zainteresowani takimi rozwiązaniami.
Teraz potrzebne są jasne i trwałe zasady, które pozwolą wykorzystać ten potencjał. Dla subregionu Turów może to być jeden z konkretnych elementów transformacji: więcej energii produkowanej lokalnie, więcej energii zużywanej na miejscu i większa część korzyści pozostająca w regionie.
Autor: BS
Źródło: 1.