Z końcem lipca Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło zaktualizowaną wersję Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK). Dokument ten, obligatoryjny dla każdego kraju Unii Europejskiej, ma określać strategię w zakresie pozyskiwania energii i działań na rzecz klimatu na kolejne lata. Bez niego trudno będzie zapewnić realizację unijnych celów redukcji emisji CO2 oraz rozwoju odnawialnych źródeł energii (OZE). Jednakże, jak pokazują opinie ekspertów, nowa wersja KPEiK spotkała się z mieszanymi reakcjami.
Michał Wojtyło, analityk ds. polityk publicznych z Instytutu Reform, w wywiadzie dla WNP zwrócił uwagę na istotną różnicę w porównaniu do wersji z 2024 roku, dotyczącą przede wszystkim wielkości emisji gazów cieplarnianych. W nowym dokumencie przewidziano większą redukcję emisji do 53,9% do 2030 roku, w porównaniu do 50,4% w poprzedniej wersji. W KPEiK zaprezentowano dwa scenariusze, ambitny WAM i mniej ambitny WEM. Wojtyło zauważa, że w nowym KPEiK-u lepiej rozpisano działania w kierunku dekarbonizacji, przypisując odpowiedzialność konkretnym podmiotom. Dokument rozrósł się w międzyczasie z 164 do 270 stron, jednakże, jak podkreśla, Polska musi strategicznie planować, aby zbliżyć się do ambitnego scenariusza WAM, co pozwoliłoby na zmniejszenie kosztów importu paliw i uprawnień z ETS-u
Natomiast Mateusz Brandt, prezes Krajowego Instytutu Doradztwa Energetycznego (KIDE) w tym samym wywiadzie jawnie krytykuje założenia KPEiK jako nierealne. Brandt określa dokument mianem „myślenia życzeniowego” i podkreśla, że w dokumencie brak jest realnych planów finansowania rozwoju OZE oraz stabilizacji systemu energetycznego. Koszty związane z OZE, jak zauważa, są jednym z głównych problemów. Wskazuje on na brak realnych scenariuszy spadku cen energii oraz na trudności w stabilizacji OZE bez użycia węgla, gazu czy atomu. Węgiel jest stopniowo wygaszany, gaz nie jest jeszcze w pełni rozwinięty, a atom nie jest obecnie dostępny w Polsce. W najnowszej wersji Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu w ogóle zabrakło zapisów o małych modułowych reaktorach jądrowych (Small Modular Reactors), czyli SMR-ów.
Z kolei Profesor Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej zarzucił w jednej ze swoich ostatnich polemik na portalu LinkedIn brak możliwości weryfikacji założeń technicznych KPEiK. Podkreślił że celem rzetelnej weryfikacji założeń KPEiK należało by wpierw zapoznać się z przyjętymi w obliczeniach godzinowymi modelami miksu energetycznego oraz informacji o mocach i planowanej do wytworzenia energii w poszczególnych technologiach.
Co dalej z KPEiK? Przypomnijmy, Komisja Europejska już dwukrotnie wzywała polski rząd do przesłania zaktualizowanego KPEiK, stąd pośpiech i m.in. brak zapisów dot. modułowych reaktorów jądrowych. Założenia KPEiK zaprezentowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska natomiast po powstaniu Ministerstwa Energii, to ono przejęło prowadzenie dalszych prac nad dokumentem. Kto będzie zatem odpowiedzialny za realizację (lub jej brak) założeń KPEiK? Niestety mimo założeń że Ministerstwo Energii będzie integratorem polityki energetycznej, to resort nie będzie zarządzać odnawialnymi źródłami energii, czyli jednym z filarów transformacji energetycznej który nadal pozostanie w kompetencjach MKiŚ. Jak można wywnioskować z powyższych doniesień, obawy istnieją nie tylko względem samych założeń KPEiK ale również względem jego realizacji, odpowiedzialności oraz implementacji.
Autor: MJ