Rada Miejska w Bogatyni uchwaliła w maju br. specjalny apel do Prezesa Zarządu PGE Dariusza Lubery, który Przewodnicząca Rady oficjalnie przekazała spółce na początku czerwca 2026 roku. Odpowiedź ze strony energetycznego giganta nadeszła niedługo później, pod koniec czerwca do urzędu gminy wpłynęło oficjalne pismo podpisane przez Dyrektora Pionu Inwestycji PGE.
W wysłanym apelu radni z Bogatyni uderzyli w alarmujące tony, przypominając o fundamentalnym znaczeniu Kompleksu Turów dla całego obszaru. Elektrownia i kopalnia to nie tylko główne miejsca pracy dla mieszkańców, ale też infrastruktura krytyczna; tutejsza kopalnia dostarcza aż 72% wody dla gminy oraz zabezpiecza ogrzewanie dla około 15 tysięcy odbiorców. Choć obecna koncesja wydobywcza obowiązuje do 2044 roku, samorządowcy z niepokojem obserwują rządowe zapowiedzi wcześniejszego odchodzenia od paliw kopalnych. W związku z tym gmina oficjalnie zażądała od PGE konkretnych działań i realizacji zapisów strategii koncernu do 2035 roku, w tym przede wszystkim budowy nowoczesnego, niskoemisyjnego bloku gazowo-parowego. Przestrzegając przed tzw. scenariuszem wałbrzyskim, czyli strukturalnym bezrobociem po nagłym zamknięciu kopalń, lokalne władze zapewniły jednocześnie, że same nie siedzą z założonymi rękami, rozwijają strefy przemysłowe, stawiają na turystykę w ramach projektu „Kraina Domów Przysłupowych” oraz rozwijają współpracę transgraniczną.
Odpowiedź, która nadeszła z PGE, przynosi jednak sporo niepewności. Inwestor przyznał wprost, że na ten moment nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje co do ostatecznego kształtu Kompleksu Turów po erze węgla. Koncern tłumaczy to rosnącymi kosztami emisji i faktem, że bloki węglowe w coraz większym stopniu pełnią już tylko rolę rezerwową w krajowym systemie, co obniża ich rentowność. Co do samej budowy bloku gazowo-parowego o mocy około 600 MW, spółka poinformowała, że projekt jest na etapie przygotowawczym, dzierżawiony jest teren, rozpoczęto inwentaryzację przyrodniczą oraz złożono wnioski o warunki przyłączenia do sieci energetycznej i gazowej. PGE zastrzegło jednak, że z powodu ograniczeń przepustowości istniejących gazociągów trwają trudne rozmowy o niestandardowych warunkach zasilania. Koncern zadeklarował też, że docelową koncepcję ogrzewania Bogatyni przedstawi do końca 2026 roku, a w grze wciąż pozostają alternatywne projekty, takie jak budowa farmy wiatrowej, magazynu energii czy małych reaktorów jądrowych SMR.
Z tej korespondencji wyłania się obraz trzech kluczowych wyzwań, przed którymi stoi obecnie region. Po pierwsze, na szali stoi bezpieczeństwo dostaw ciepła i wody, gdzie kluczowa inwestycja w gaz wciąż rozbija się o przepustowość sieci przesyłowych. Po drugie, gminie doskwiera paraliżująca niepewność planistyczna, brak twardych deklaracji ze strony energetycznego giganta uniemożliwia lokalnym władzom przygotowanie odpowiedniej polityki społecznej i rynku pracy na czas wygaszania wydobycia. Po trzecie wreszcie, przyszłość Turowa stała się zakładnikiem skomplikowanych procedur, czasochłonnych analiz oraz konieczności pozyskania ogromnego wsparcia ze środków publicznych i unijnych, bez których pełna transformacja regionu po prostu nie ruszy z miejsca.
Autor: MJ
Źródło: 1.