Bundestag przyjął pakiet rozwiązań mających złagodzić skutki wysokich cen energii i paliw dla gospodarstw domowych, z których najbardziej widocznym elementem jest czasowe obniżenie akcyzy na paliwa obowiązujące przez dwa miesiące, od 1 maja do 30 czerwca. Stawka podatku zostanie zmniejszona o 14 centów na litrze, co po uwzględnieniu podatku VAT powinno przełożyć się na spadek cen detalicznych na stacjach o blisko 17 centów za litr. Koszt tej decyzji dla budżetu federalnego szacowany jest na 1,6 mld euro. Równolegle Bundestag dopuścił możliwość wypłaty przez pracodawców jednorazowej premii dla pracowników w wysokości do 1000 euro, zwolnionej z podatków i składek, do końca czerwca 2027 r., co oznacza kolejne 1,1 mld euro mniejszych wpływów do budżetu. Choć oba instrumenty formalnie mają łagodzić presję inflacyjną i kosztową, od samego początku wzbudzają one znaczne kontrowersje polityczne, ekonomiczne i społeczne.

Jednym z najczęściej podnoszonych zarzutów jest moment ich wprowadzenia. Decyzje zapadły dopiero po około dwóch miesiącach od początku kryzysu cenowego, w czasie których ceny paliw zdążyły już osiągnąć rekordowe poziomy, średnio nawet 2,45 euro za litr diesla i 2,19 euro za litr benzyny – a następnie wyraźnie spaść. W momencie wejścia w życie obniżki akcyzy ceny są już istotnie niższe niż w szczycie, choć nadal pozostają około 20% wyższe niż przed wybuchem wojny. Pojawia się więc pytanie, czy interwencja publiczna rzeczywiście trafia w moment największego napięcia, czy raczej reaguje z opóźnieniem na problem, który częściowo uległ już naturalnej korekcie rynkowej. Wątpliwości budzi również to, czy obniżona akcyza faktycznie w pełni przełoży się na ceny na stacjach paliw, czy też jej część nie zostanie skonsumowana przez marże dostawców, co przypomina negatywne doświadczenia z 2022 roku i tzw. Tankrabatt.

Silna krytyka płynie także ze środowisk eksperckich. Obniżka akcyzy była przez wiele tygodni jednoznacznie odradzana przez ekonomistów oraz doradców rządowych jako narzędzie bardzo kosztowne, mało precyzyjne i potencjalnie sprzeczne z długofalowymi celami polityki energetycznej. Pomoc trafia bowiem do wszystkich użytkowników paliw, niezależnie od ich sytuacji dochodowej, zamiast być kierowana do grup rzeczywiście najbardziej dotkniętych wzrostem kosztów życia. Dodatkowo instrument ten może zachęcać do utrzymywania wysokiej konsumpcji paliw kopalnych w czasie, gdy z perspektywy bezpieczeństwa energetycznego i klimatycznego pożądane byłoby raczej ich oszczędzanie. Kontrowersje wzmocniła zmiana stanowiska części rządu, w tym minister gospodarki, która jeszcze do samego końca publicznie określała obniżkę akcyzy jako błąd, by ostatecznie poprzeć ją jako wymuszony kompromis. Całość została zaprezentowana jako dowód decyzyjności koalicji, co w praktyce tylko pogłębiło wrażenie chaosu i publicznych sporów wewnątrz rządu.

Drugi element pakietu, czyli możliwość wypłaty nieopodatkowanej premii, również oceniany jest ambiwalentnie. Choć na pierwszy rzut oka stanowi on formę wsparcia dla pracowników, w praktyce przenosi odpowiedzialność za pomoc na przedsiębiorców. Wypłata świadczenia jest całkowicie dobrowolna i uzależniona od kondycji finansowej firm, co oznacza, że nie każdy pracownik będzie miał szansę z niego skorzystać. Co więcej, rozwiązanie to pomija całe grupy społeczne, takie jak emeryci, osoby samozatrudnione czy bezrobotni, przez co jego efekt redystrybucyjny pozostaje ograniczony i nierównomierny.

Na tle tych decyzji coraz częściej pojawia się pytanie o ich zgodność z długoterminowymi celami transformacji energetycznej. Krótkoterminowe subsydiowanie paliw kopalnych może łagodzić społeczne napięcia, ale jednocześnie osłabia bodźce do zmiany zachowań transportowych i inwestycji w alternatywy. Zamiast finansować czasowe ulgi cenowe, środki publiczne mogłyby zostać przeznaczone na przyspieszenie elektryfikacji transportu, rozwój infrastruktury ładowania, wzmacnianie transportu publicznego czy celowaną pomoc dla gospodarstw najbardziej narażonych na ubóstwo energetyczne. Większy udział pojazdów elektrycznych i konsekwentna redukcja zużycia paliw kopalnych zmniejszałyby strukturalną podatność gospodarki na wahania cen ropy, zamiast jedynie amortyzować ich skutki w sposób doraźny.

W efekcie, zamiast szeroko komunikowanego sukcesu rząd uzyskał kolejną falę krytyki, wewnętrzne spory i ograniczony efekt ekonomiczny. Decyzje Bundestagu wpisują się w szerszy obraz problemów decyzyjnych i komunikacyjnych koalicji, co znajduje odzwierciedlenie w bardzo niskich notowaniach społecznych rządu. Pozostaje otwarte pytanie, czy obecne działania są jedynie próbą gaszenia bieżących nastrojów, czy też elementem spójnej strategii wyjścia z kryzysu energetycznego, która uwzględniałaby zarówno krótkoterminową stabilizację, jak i długofalową przebudowę modelu mobilności i energetyki.

Autor: MJ